GDYBYM TAK MÓGŁ
GDYBYM TAK MÓGŁ.
Gdybym tak mógł — jak nie mogę!
Zarusieńko szedłbym w drogę..
Między pola, między gaje,
W łączne błonia nad ruczaje.
Na zielony smug!
Brzegiem wody po nad Wisłą,
Przez wiklinę szedłbym zwisłą —
Ponad Nidą, ponad Prosną,
Gdzie tymianku kępy rosną!
Nad Bystrzycę! nad Pilicę,
Kędy sosny, jako świece...
Gdybym tylko mógł!
Gdybym tak mógł, jak nie mogę!
Zarusieńko szedłbym w drogę...
Ścieżynami, opłotkami,
W kurne chaty! pod strzechami!
Za prostaczy próg!
Wziąłbym z sobą chlebuś żytny,
Kołacz pszenny, mioduś sytny!
Wziąłbym pasik z kółeczkami —
Abecadło z obrazkami!
Wierzbnych wziąłbym pęk fujarek
Na gościniec! na podarek!
Gdybym tylko mógł!
Gdybym tak mógł — jak nie mogę!
Zarusieńko szedłbym w drogę...
W rodne strony, nierozstajne!
Zagonami, w sady gajne...
Jak za skibą pług;
Dziatwę pojąłbym pastuszą,
Co pod polną brzęczy gruszą,
I zaśpiewał razem z niemi
O tem niebie! o tej ziemi!
O tem wszystkiem, co kochane,
Śpiewał nocki nieprzespane!
Gdybym tylko mógł!
Niechtam. . Lepiej, że nie mogę...
Bo jakby człek skończył drogę.
Jakby przyszło nazad wrócić,
Złote zorze! słonko! rzucić!
Roztęczoną dal!
Toby serce potrza krwawić
Albo całe je ostawić!
Toby dusza zbiegła z łona
I przysiadła u wygona!
Toby oczy rozłzawione
W słup stanęły w oną stronę!
Żal-by było... żal.
Żal-by było - żal.